1.06.2012 - DZIEŃ DZIECKA – W tym roku pamiętająca o nas i nieustannie wspierająca firma „Provident Polska” zorganizowała dla naszych wychowanków rajd turystyczno-krajobrazowy w wyjątkowe miejsce na mapie Polski jakim są Bieszczady.

„…Anioły są wiecznie ulotne
Zwłaszcza te w Bieszczadach
Nas też czasami nosi
Po ich anielskich śladach…” /tekst piosenki „Bieszczadzkie anioły” - Stare Dobre Małżeństwo/

    Plan wycieczki zakładał w pierwszy dzień ambitny 6 godziny szlak turystyczny. Z miejscowości Muczne przez pas górski Bukowe Berdo z wejściem na najwyższy szczyt polskich Bieszczadów Tarnicę(1346 m n.p.m.) docierając do miejscowości Ustrzyki Górne. Jak to bywa czasem w życiu człowiek myśli a Pan Bóg kreśli nasza zaplanowana trasa z powodu załamania pogody musiała być zmodyfikowana. Po mimo padającego deszczu pozytywne nastroje nie podupadły. Udaliśmy się nad zaporę jeziora Solińskiego, gdzie nasz przewodnik górski przekazał wiele ciekawych informacji związanych z budową i funkcjonowaniem zapory. Dowiedzieliśmy się, że jest to największy sztuczny zbiornik w Polsce, którego budowa ruszyła w 1960 r. zaś głębokość wynosi 60 metrów. Następnie pojechaliśmy zwiedzić cerkiew w Górzance, wewnątrz której znajdują się fragmenty rzadko spotykanego ikonostasu w formie płaskorzeźbionych figur. Kolejną atrakcją tego dnia był przejazd wąskotorową kolejką bieszczadzką, której historia sięga 1898 roku. Jej głównym zadaniem był wówczas transport drewna. W latach 20. XX wieku przeszła pod zarząd lwowskiej dyrekcji PKP. Wtedy też rozpoczęto przewóz ludzi, który z czasem stał się atrakcją turystyczną. Wybraliśmy kurs 9 km z Majdanu/k.Cisnej do Balnicy. Trasa jest bardzo ciekawa. Przed oczami pojawiają się doliny i góry na których rosną stare potężne drzewa, buki i dęby. Zapach powietrza który powoduje fantastyczny nastrój świadczyć może o tym, że znajdujemy się w wyjątkowym miejscu. Przy odrobinie szczęścia zobaczyć można nawet bieszczadzkie zwierzęta. W miarę upływu dnia przestało padać, a chmury ustąpiły zachodzącemu słońcu. Jadąc wielką obwodnicą bieszczadzką udaliśmy się na nocleg do schroniska PTTK „Pod małą Rawką”. Bacówka znajduje się na terenie Bieszczadzkiego Parku Narodowego 930 m n.p.mm pomiędzy połoniną Caryńską a pasmem granicznym Kremenaros, gdzie stykają się trzy granice, polska, ukraińska i słowacka. Uroki tego miejsca są niesamowite, tu po prostu trzeba być. Na obiadokolację zaserwowano żurek, oraz przepyszne naleśniki z jagodami (mmm pychota). Z okna jadalni widzieliśmy niespiesznie przechadzającego się jelenia. Taki kontakt z naturą to co raz większa rzadkość. Ci którym zostało jeszcze trochę siły ruszyli na godzinny szlak kończący się na Małej Rawce (1272 m n.p.m.) pozostali zaś oddali się zasłużonemu wypoczynkowi. Po wieczornej kąpieli wszyscy wspólnie rozpoczęliśmy grę w kalambury. Śmiechu było co nie miara. Szkoda, że doba ma tylko 24 godziny a w schronisku górskim obowiązuje cisza nocna. Następny dzień powitał nas wspaniałą słoneczną pogodą. Po wspólnie przygotowanym śniadaniu, udaliśmy się na 3 godzinną trasę wiodącą przez piękną i dziką połoninę Caryńską. Podejście było ciężkie i wymagające, ale dzielnie sprostowaliśmy temu wyzwaniu. Na szczycie połoniny rozpościerał się niesamowity widok na niemal całe Bieszczady, w oddali zaś u podnóża góry zarysowywały się domy Ustrzyk Górnych. Po tak wyczerpującym przejściu spożyliśmy wyśmienity obiad w naszej ulubionej bacówce pod Rawkami. Pełni niezapomnianych wrażeń oraz zaszczepionej miłości do gór, dotarliśmy wieczorem do domu „Mieszko”.

Gorąco dziękujemy firmie Provident za wsparcie finansowe i pomoc w organizacji wyjazdu!